Księga III: Umizgi

 

Streszczenie: KSIĘGA III: UMIZGI

Hrabia wracając do domu rozgląda się po ogrodzie za tajemniczą dziewczyną. Wydaje mu się, że dostrzega ją bawiącą dzieci w ogrodzie. Zakrada się tam między drzewami i krzakami porastającymi ogród czym prędzej, chcąc się jej lepiej przyjrzeć.

Dziewczyna dostrzega go, ale ze względu na dzieci nie może się skryć. Uspokaja tylko maluchy, by te nie bały się przybyłego jegomościa. Szczególnie, że Hrabia swym wyglądem nie wywoływał złego wrażenia. Hrabia rozpoczyna rozmowę z młoda panną. Wypytuje dziewczynę kim jest, mówi, że jest dla niego jak bóstwo:

"O ty! - rzekł - jakimkolwiek uczczę cię imieniem,
Bóstwem jesteś czy nimfą, duchem czy widzeniem!
Mów! własna-li cię wola na ziemię sprowadza,
Obca-li więzi ciebie na padole władza?"

Po krótkiej wymianie zdań myśl, że dziewczyna jest bóstwem i heroiną, znika. Pozostaje wrażenie słodkiej, choć wydaje się, że prostej panny. Hrabia postanawia odejść, dziewczyna też się żegna i z dziećmi oddala się. Hrabia powiedział dziewczynie, że właśnie udaje się do dworu na śniadanie i tak też czyni. Idąc do siedziby Sopliców dostrzega jednak, ze wszyscy są w lesie. Przyłącza się więc do zbierającego grzyby towarzystwa.

Wszyscy poszukują grzybów, jedynie Telimeny one nie interesują. Udaje się do Świątyni Dumania na wzgórzu. Tu następuje obszerny opis okolicy i piękna przyrody, a także kobiety siedzącej w Świątyni Dumania i ewidentnie czekającej na to, ze ktoś ją dostrzeże.

Tadeusz widząc, ze kobieta oddaliła się w tamtym kierunku podąża za nią, skradając się po cichu. Sędzia mający do omówienia z Telimeną plany ożenienia Tadeusza, postanawia go ubiec. Na oku miał bowiem Sędzia Zosię, podopieczną Telimeny i o tym chciał z nią porozmawiać, ukazując opiekunce panny zalety takiego połączenia rodów. Kobieta nie jest jednak zachwycona tym pomysłem, po krótkim namyśle wyraża jednak zgodę, pod warunkiem, ze nikt młodych do zawarcia tego związku, nie będzie zmuszał:

"Ostrzegam tylko wcześnie: niech Brat Tadeusza
Nie namawia, kochać się w Zosi nie przymusza,
Bo serce nie jest sługa, nie zna, co to pany,
I nie da się przemocą okuwać w kajdany".

Całej sytuacji przypatruje się Hrabia, który pod pozorem szukania grzybów zbliżył się na wzgórze i zachwycony pięknością sceny postanawia ja naszkicować. Po odejściu Sędziego podchodzi do Telimeny przepraszając ją za to, iż ją śledził, opiewając jej urodę i urok scenerii w jakiej ją ujrzał. Zaczynają rozmawiać o sztuce, mówią o tym, ze polska prowincja nie wpływa dobrze na rozwój sztuki, iż lepiej służy jej wyjazd za granice kraju. Jakby w przeciwstawieniu do tej myśli padają słowa:

"Nasz malarz Orłowski -
Przerwała Telimena - miał gust Soplicowski.
(Trzeba wiedzieć, że to jest Sopliców choroba,
Że im oprócz Ojczyzny nic się nie podoba).
Orłowski, który życie strawił w Peterburku,
Sławny malarz (mam jego kilka szkiców w biórku),
Mieszkał tuż przy Cesarzu, na dworze, jak w raju,
A nie uwierzy Hrabia, jak tęsknił po kraju!
Lubił ciągle wspominać swej młodości czasy,
Wysławiał wszystko w Polszcze: ziemię, niebo, lasy...".

Narrator daje do zrozumienia, że nie do końca jest tak, jak sugeruje rozmawiająca para, że tu też jest pięknie. Potwierdza to włączający się do rozmowy Tadeusz. Mówi on, ze krajobraz otaczający ich trójkę jest równie piękny, jak wspominany przez Telimenę i Hrabiego krajobraz Włoch.

Rozmowa toczącą się na ten temat, nabiera tempa, a w tym czasie w dworze dano sygnał wzywający na posiłek: pora wracać do domu na obiad. Zbierające grzyby towarzystwo i nasza trójka zbierają się więc w drogę powrotną. Telimena obraca uwagę Hrabiego i podaje Tadeuszowi kartkę i klucz.

Obiad odbywa się jak zwykle z uszanowaniem litewskich zwyczajów. Bernardyn odmawia modlitwę. Posiłek przebiega w spokojnej atmosferze, Tadeusz kilkakrotnie sprawdza czy kluczyk od Telimeny nadal jest w jego kieszeni. Ten sielski obraz wzburza przybycie gajowego z informacją, że w lesie widziano niedźwiedzia. Sędzia zarządza przygotowania do obławy, która ma się odbyć nazajutrz. Wysyła ludzi by na wsi poszukali chętnych do zrobienia nagonki. Przewodzić miał im Wojski, który zarządził początek polowania na wpół do piątej. Obiad dobiegł szybko końca, towarzystwo zaczęło szykować się do polowania, nawet pokłóceni Asesor z Rejentem wspólnie przygotowywali się do polowania.

Zobacz część opracowania

następną:

Pan Tadeusz opracowanie księgi czwartej

poprzednią:

Pan Tadeusz opracowanie księgi drugiej

lub zajrzyj do Planu wydarzeń Pana Tadeusza


Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):
Twoja wyszukiwarka
Strona główna