Podczas narady w domu Macieja Dobrzyńskiego. Jako pierwszy głos zabiera Bartek o przydomku Prusak.
Wspomina 1806 rok kiedy to wraz z Francuzami przepędzili Niemców z terenów Wielkopolski. Rzuca propozycję by teraz poprzeć Napoleona. Wszyscy jednak czekają na ostateczną decyzję Macieja.
Ten podchodzi do sprawy bardzo spokojnie, wie, ze zapały są bardzo duże, ale nikt nie wie jak wyglądają siły Napoleona, gdzie są, ani jak silni są wrogowie. Bartek zrozumiał przesłanie Macieja. Mówi, że muszą się przygotować, że takie rzucenie się bez ładu nic nie da. Kolejną osobą, która zabiera głos jest Buchman, wykłada on założenia rewolucji, mówi o tym, że władza pochodzi z mocy ludzi, a nie jest domeną boską. Pojawia się rozłam, jedni popierają spokojne przygotowanie do powstania, inni chcą nagłego choć chaotycznego zrywu.
Kolejny w dyskusji jest jakiś szlachcic ze Skułoby. Mówi o tym, ze oprócz zaścianka Dobrzyńskich obecne są na zebraniu też inne rody: Terajewiczów, Mickiewiczów, Stupułkowskich, itp. Wszyscy chcą wziąć udział w naradzie i udział w powstaniu. Pada propozycja Macieja jako dowódcy powstańców, nie ma na to jednak jednoznacznej zgody, zaczyna wybuchać spór.
Do dworu Macieja przybywa Gerwazy przedstawiając cel zebrania wszystkich w Dobrzynie. Najpierw mówi o tym o czym była już mowa, o konieczności walki przeciw Rosji u boku Napoleona.
Jednocześnie podpierając się słowami księdza Robaka, mówi o potrzebie uprzątnięcia śmieci z ojczyzny, interpretuje je opacznie, a właściwie pod swoje potrzeby, wskazując na Sędziego jako jeden z takich śmieci. Szlachta zaściankowa podłapuje pomysł.
Bartek Prusak, próbuje uspokoić zebranych stając w obronie Sędziego, Podobnie Jankiel, który mówi do zebranych by przygotowania odłożyli do wiosny. Wtedy to, jego zdaniem, najwcześniej nadciągną wojska i wybuchnie na ich terenach wojna. Teraz zaś proponuje by w karczmie u niego przyszli i zaczęli świętować narodziny kolejnego jego dziecka. Pomysł zostaje zaaprobowany przez zebranych, ale Gerwazy wypędza Jankiela z obrad. Dalej prowadzi swoją mowę mającą na celu podburzenie szlachty zaściankowej przeciwko wrogowi jego pana. Przekonuje ich do zajazdu na dwór Sopliców.
Milczący dotąd Maciek zabiera głos, wypomina zebranym, że są głupcami, mówi, iż nie powinni tak postępować, a na koniec wyrzuca ich ze swojego domu. Ogólny entuzjazm stygnie po tych wydarzeniach, jednak przybycie Hrabiego podkręca ponownie atmosferę. Zaczyna się wielkie picie i zapada decyzja: napadamy na Sopliców!
Zobacz część opracowania
następną:
Pan Tadeusz opracowanie księgi ósmej
poprzednią:
Pan Tadeusz opracowanie księgi szóstej
lub zajrzyj do Planu wydarzeń Pana Tadeusza